14Mar
By: daniel Wł.: Marzec 14, 2018 In: Uncategorized Comments: 0

Zastanawiacie się czy sklep z odzieżą używaną to wciąż dobry pomysł na własny biznes? Warto pomyśleć w ten sposób: nawet jeśli na jakiś czas ludzie ulegają urokowi sieciówek – bo ceny względnie przyzwoite, wybór ogromny a jakość znośna – to zapewne i tak w końcu trafią do lumpeksu. Dlaczego? Bo sieciówki to masówki. Jeśli nasz zmysł estetyczny choć trochę wykracza poza „to, co mają wszyscy”, poczujemy potrzebę szukania oryginalnych dodatków, perełek mogących uatrakcyjnić stylizację. Bo jeśli urodzi nam się kolejne dziecko już wiemy, że nie zawsze jest sens zaopatrywać się w nowe ubranka (są nieadekwatnie drogie!) i uzupełniamy garderobę po rodzeństwie właśnie używanymi ciuszkami. Bo jeśli dopadną nas kłopoty finansowe, to w pierwszej kolejności zrezygnujemy z markowych ubrań i zaczniemy szukać alternatywy w lumpeksie. Powodów, by zaglądać do sklepów z odzieżą używaną jest wiele i nic nie wskazuje na to, żeby ten biznes nagle przestał się kręcić.

Po pierwsze: sprawdzamy czy to się opłaca!

Nie – czy opłaca się w ogóle, ale czy opłaca się tam, gdzie planujesz założyć sklep. Być może na terenie, na którym miałeś ochotę wystartować z biznesem jest już kilka takich sklepów. Mają ugruntowaną pozycję i stałą klientelę. Kolejny sklep takiej samej branży nie jest po prostu potrzebny. Jeśli mimo wszystko jest miejsce na kolejny, przeanalizuj fakty. Jaka to dzielnica – uboższa czy bogata? Czego będą oczekiwali twoi potencjalni klienci – koszy z niesortem na wagę, czy markowej odzieży używanej porozwieszanej na relingach? Czy to będzie sklep, do którego przychodzi się po perełki, czy szuka odzieży roboczej albo ciuszków do zdarcia dla przedszkolaka? Od właściwego określenia grupy docelowej zależy powodzenie twojego interesu. Nie ma już lumpeksów dla każdego – także i ta branża mocno się podzieliła i wyspecjalizowała. Są małe sklepy z resztkami markowych kolekcji, starannie wyselekcjonowanymi ubraniami z wieszaka, do których chętnie zaglądają bogatsze klientki w poszukiwaniu unikatowych egzemplarzy czy modowe blogerki polujące na atrakcyjne dodatki do stylizacji. Są wielkopowierzchniowe pawilony, w których z koszy można wygrzebać całkiem przyzwoite swetry czy T-shirty, ale daleko im do tych małych butikowych lokali.

Jest jeszcze możliwość sprzedawania odzieży używanej przez internet. Jeśli nie mamy własnego lokalu, a po analizie rynku uznamy, że koszty wynajmu mogą okazać się niewspółmierne do osiąganych dochodów, można pomyśleć o sklepie internetowym. Trzeba jednak pamiętać, to sprzedaż wysyłkowa i sporo z tym zachodu. Dobrym patentem jest wtedy sprzedawanie na sztuki pojedynczych najdroższych i najlepszych ubrań oraz tworzenie paczek tematycznych z pozostałych – np. paczka ubranek dla niemowlęcia, paczka dla kobiet w ciąży itp. Bez względu na to jaki sposób sprzedaży wybierzemy i jak dokładnie przeanalizujemy rynek i tak na początku na pewno będziemy dokładać do interesu. Dlatego wybór miejsca na sklep lub decyzja o jego uruchomieniu w sieci są kluczowe. Na pewno nie warto połaszczyć się na tani lokal, o którym wiemy, że wciąż zmienia właściciela i żaden sklep czy zakład usługowy nie zagrzeje w nim miejsca. To zły prognostyk na przyszłość. Są takie miejsca, które po prostu nie chwytają – żeby nie wiem jak atrakcyjną działalność w nich otworzyć, ludzie i tak przejdą obok.

Po drugie: załatwiamy formalności

Rynek wysondowany, decyzja zapadła: otwieramy własny sklep z używaną odzieżą. Teraz pora pomyśleć o tym skąd wziąć dofinansowanie – przecież nie zaryzykujemy wszystkimi oszczędnościami. Na początek dobrze udać się do Urzędu Pracy. Jeśli mamy status osoby bezrobotnej, możemy liczyć na dofinansowanie, które będzie w stanie pokryć nawet 100% naszych potrzeb związanych z uruchomieniem sklepu. Jeśli Urząd Pracy odeśle nas z kwitkiem, bo z jakiegoś powodu nie spełniamy wymagań formalno – prawnych, szukamy pomocy w punkcie konsultacyjnym zajmującym się wnioskowaniem o pieniądze z Unii Europejskiej. Pozyskanie dotacji z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki może rozwiązać nasz problem. Jako że wypełnienie wniosku jest dość kłopotliwe, warto prosić o pomoc pracowników punktu konsultacyjnego.

Uruchomienie małego osiedlowego sklepiku to koszty rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Wielkopowierzchniowy sklep może pochłonąć nawet kilkadziesiąt.

Wybór formy opodatkowania wiąże się m. in. z wielkością naszego sklepu. W przypadku sklepów dużych nie ominie nas opodatkowanie VAT, ale jeśli mamy mały osiedlowy punkt lepiej skorzystać z opcji: ryczałt od przychodów ewidencjonowanych (3%) bez VAT i bez kasy fiskalnej na początku. Ta druga opcja wiąże się z koniecznością prowadzenia dziennej ewidencji sprzedaży (dziennika, księgi). Co dnia zapisujemy w księdze ile zarobiliśmy, po miesiącu sumujemy zarobki i ode tej sumy wyliczamy 3% podatku.

Uruchomienie działalności gospodarczej wiąże się także z koniecznością wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji Działalności Gospodarczej, dopełnieniem formalności w Urzędzie Skarbowym oraz ewentualnym otwarciem konta firmowego. Nie wszystkie formalności wymagają osobistego stawienia się w urzędzie i można je przeprowadzić online.

Zanim pojawią się pierwsi klienci musimy zadbać o wyposażenie naszego sklepu. Relingi, wieszaki, tzw. systemy rurowo-kulkowe, kosze, stojaki, lada – aranżacja powierzchni sklepowej powinna zachęcać do jak najdłuższej wizyty. Nie wszystkie elementy wystroju muszą być nowe. Warto korzystać z portali aukcyjnych oraz ogłoszeniowych, na których nabyć można przedmioty używane i w doskonałym stanie.

Po trzecie: szukamy odpowiedniego asortymentu

Najlepiej zaopatrywać się w sprawdzonych i rzetelnych hurtowniach odzieży używanej. Choć cena ma dla nas duże znaczenie, nie może być jedynym wyznacznikiem podejmowanej decyzji. Musimy pamiętać, że podejrzanie tania odzież może okazać się najgorszej jakości niesortem, który zamiast na wieszaki trafi do kosza na śmieci. Lepiej kupować ubrania posortowane ze zbiórek typu cash4clothes (ludzie przynoszą ubrania do punktów skupu, odzież jest weryfikowana pod względem przydatności i jeśli spełnia wymagania, sprzedający otrzymuje drobną kwotę) lub końcówki markowych kolekcji.

Rodzaje odzieży używanej

Odzież używana sortowana dzieli się na kilka klas w zależności od jej jakości i pochodzenia. Każda firma handlująca odzieżą z drugiej ręki może mieć swoje własne nazewnictwo w stosunku do różnych rodzajów sortu. Dlatego zanim zdecydujemy się na zakup, sprawdzamy, co w wybranej przez nas hurtowni oznacza termin „Mix damski lux” – w jednej hurtowni będzie to odzież cream, w innej – lux II gatunku. Standardowo za poszczególnymi nazwami kryć się powinny:

  • cream markowa odzież używana, często bez śladów użytkowania, tu najczęściej trafiają się egzemplarze w ogóle nieużywane, z metkami
  • I sort (I gatunek) – ubrania bez dziur i plam, dobrej jakości, nie ma ryzyka trafienia na rzeczy bardzo stare i niemodne („babcine”)
  • II sort (II gatunek) – ubrania kiepskiej jakości, często poprute, poplamione
  • niesort – odzież oraz inne domowe utensylia (pluszaki, koce, poszewki) pakowane jak leci; bez żadnej selekcji; często pochodzi z przypadkowych zbiórek kontenerowych albo D2D; w całym procesie pozyskiwania i sprzedaży nikt do worków z niesortem nie zagląda – kupujesz więc w ciemno.

Czy warto ryzykować zakup niesortu? To zależy od kilu czynników. Jeśli mamy zapoznaną hurtownię odzieży używanej i wiemy z grubsza jak taki niesort wygląda; wiemy, że hurtownik nie przejrzał worka i nie wydobył zeń co lepszych egzemplarzy, możemy zaryzykować – także tu, choć coraz rzadziej, trafiają się perełki. Jeśli nasi klienci są mało wybredni, a często też szukają po prostu ciuchów do prac fizycznych albo czyściwa – zaryzykujmy. Choć cena worka niesortu bywa kusząco niska, zarobku na nim może nie być wcale. Wszystko zależy od tego, na co trafimy i jak uczciwy jest sprzedawca, u którego się zaopatrujemy.

Forma sprzedaży – z wieszaka czy na kilogramy?

Dla komfortu kupujących zawsze wygodniejsze jest rozwieszenie ubrań na wieszakach i na relingach. To dobrze wpływa na ekspozycję najwartościowszej odzieży i na samopoczucie klientów, którzy czują się jak w „normalnym” sklepie. Są jednak i tacy, dla których samo kopanie w kontenerach stanowi o atrakcyjności ciucholandu. Odzież na wagę, zwłaszcza lekka  i dobrej jakości, może więc wylądować w koszach jako uzupełnienie wieszakowej ekspozycji. No chyba że stawiamy na wielkopowierzchniowy sklep z gorszej jakości ubraniami, w którym klienci swobodniej czują się samodzielnie przekopując kosze z ubraniami na kilogramy. Nasz klient – nasz pan.

Jakie ubrania najlepiej wybrać – damskie, męskie czy dziecięce?

Statystycznie najczęściej do lumpeksów zaglądają kobiety i to odzież damska schodzi najszybciej. W dalszej kolejności odzież dla dzieci i na końcu – męska.To statystyka, ale nasz sklep może mieć zupełnie inną strukturę klientów i sprzedawalności towaru. Dlatego na początku działalności bacznie obserwujemy, kto robi u nas zakupy i dostosowujemy asortyment do klienteli. Zalegająca na wieszakach i w koszach odzież może zostać zhandlowana podczas wyprzedaży. A na kolejne zakupy do hurtowni udajemy się już bogatsi w  wiedzę o naszych klientach i nabywamy tylko to, na co jest realne zapotrzebowanie.

Trackback URL: https://www.del-mar.com.pl/markowa-odziez-uzywana-pomyslem-wlasny-biznes/trackback/